Nasza drużyna na Instagramie

Instagram chemik___bydgoszcz

Jakub Peszko: Zawiercianie wywarli na nas dużą presję.

Za nami kolejny mecz, który nasi zawodnicy rozgrywali w ramach PluLigi. Tym razem podejmowaliśmy drużynę Aluron Virtu CMC Zawiercie. Zwycięstwo w premierowej odsłonie, choć dało nam duże nadzieje nie przełożyło się na wygrane w następnych partiach. Przeciwnik przysporzył wielu problemów, zwłaszcza w ostatniej części spotkania. „Ciężko było nam grać z takim zespołem na wysokiej piłce” - komentował po meczu Jakub Peszko, przyjmujący bydgoskiej ekipy.

Bydgoszczanie w środowym pojedynku grali bardzo ambitnie. Potrafili nawiązać walkę z rywalem, niejednokrotnie zaskoczyć skuteczną zagrywką, czy też grą na siatce. W pierwszej odsłonie nasi zawodnicy okazali się minimalnie lepsi od zawiercian, dzięki czemu zwyciężyli. W drugiej partii gra wyglądała podobnie, ale ostatecznie triumfowali goście. Trzeci i czwarty set to już więcej błędów z naszej strony, które skrupulatnie wykorzystywali podopieczni Marka Lebedewa. „To był nasz dobry mecz. W Radomiu zagraliśmy na podobnym poziomie. Ostatecznie Zawiercie jednak wygrało 3:1, zdobywając zasłużone trzy punkty. My czasem graliśmy dobrze, czasami bardzo słabo. Musimy popracować nad tymi przestojami. Walczymy dalej” – powiedział przyjmujący Visły Bydgoszcz, Jakub Peszko.

Dominacja zawiercian najbardziej widoczna była w czwartej partii. Przyjezdni posyłali do nas trudne zagrywki, a my mieliśmy kłopoty z ich dobrym przyjęciem. „Rywale wywarli na nas dużą presję i ciężko było nam grać z takim zespołem na wysokiej piłce, tym bardziej że rywale bronili dużo piłek, dobrze ustawiając też blok. W czwartym secie zabrakło nam dokładnego przyjęcia oraz więcej akcji po pozytywnym przyjęciu” - przyznał Jakub Peszko.

Podobnego zdania był bydgoski trener, Przemysław Michalczyk: Dostaliśmy szansę i walczyliśmy. Chyba troszkę nas sparaliżowało to, że mamy taką szansę i gramy jak równy z równym.

Szkoleniowiec Visły Bydgoszcz zapytany o to, co sprawiało najwięcej problemów w spotkaniu, jako kluczowy element wskazał serwis przeciwnika. „Zawiercie zagrało bardzo regularnie zagrywką. My mieliśmy chyba więcej zagrywek punktowych, ale nie potrafiliśmy utrzymać serii a Zawiercie to potrafiło. Dodatkowo mieliśmy więcej zepsutych zagrywek” - przyznał Przemysław Michalczyk.

Sytuacja bydgoszczan jest bardzo niekomfortowa. Na 6 spotkań, które do tej pory rozegrali nie udało się wygrać żadnego. Przyjmujący ekipy znad Brdy nie ukrywa jednak, że walka o górne granice tabeli jest poza zasięgiem drużyny, a celem jest pozostanie w lidze. „Sześć porażek oddziałuje na drużynę, ale trenujemy i walczymy dalej. Mamy jasno postawiony cel, walczymy o utrzymanie, o które będziemy bić się do ostatniej kolejki. Musimy wywalczyć punkty z rywalami, którzy będą bezpośrednio w tabeli z nami”.

Najbliższy mecz podopieczni Przemysława Michalczyka rozegrają we wtorek, 19 listopada z Jastrzębskim Węglem na ich terenie. Do swojej hali bydgoszczanie zawitają zaledwie kilka dni później, 23 listopada po to, aby zmierzyć się z GKS-em Katowice. „Większość zespołów jest faworytem w stosunku do nas i za każdym razem musimy walczyć o swoje szanse. Dzisiaj graliśmy jak równy z równym. Zabrakło nam regularności w zagrywce i możliwości zagrania break pointa. Do Jastrzębia jedziemy pograć, oni są w lekkim dołku i spróbujemy tam dalej powalczyć i przygotować się na GKS” - zakończył nasz trener.

 

W Bydgoszczy 13.11.2019 rozmawiała Agnieszka Piasecka

2019-11-16:45 Napisane przez: Monika Lisewska

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z serwisu.

Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

rozumiem