Nasza drużyna na Instagramie

Instagram chemik___bydgoszcz

PL: Resovia Rzeszów pokonana!

W poniedziałkowy wieczór Visła Bydgoszcz rozegrała bój o kolejne zwycięstwo. Pierwsza partia była niezwykle wyrównana i choć końcówka należała do rzeszowian, naszym zawodnikom udało się odmienić losy seta. Pełną kontrolę nad przebiegiem następnej odsłony przejęli goście, którzy odnieśli zwycięstwo także w partii trzeciej. Czwarty set to zdecydowana przewaga gospodarzy, którzy pod przewodnictwem debiutującego w bydgoskich barwach, aczkolwiek świetnie dysponowanego w spotkaniu z Rzeszowem Michała Filipa wygrali pojedynek po tie-breaku.

Mecz rozpoczął się od wyrównanej gry. Po ataku w potrójny blok wykonanym przez naszego nowego gracza, Michała Filipa byliśmy na niewielkim prowadzeniu (4:3). Rzeszowianie nie dawali nam odskoczyć zbyt wysoko i dzięki skutecznym kontrom wyrównywali stan seta (6:6, 7:7). Obie ekipy miały problemy z uzyskaniem wysokiej przewagi, gra na siatce toczyła się punkt za punkt. Swoim atakiem zaskoczył nas Nicholas Hoag, co dało kolejny remis (10:10). Nasi zawodnicy sporo ryzykowali na zagrywce, jednak rzeszowianie nie dawali się podejść i skutecznie przyjmowali piłki posyłane przez bydgoszczan. Dobrze odczytał grę przeciwnika Bartłomiej Lemański, który kompletnie zaskoczył gospodarzy kiwką ze środka, co przechyliło szalę zwycięstwa nieznacznie na stronę rzeszowian (15:14). Podopiecznym Wojciecha Serafina nie udało się pójść za ciosem i zwiększyć prowadzenia. Świetny atak nad blokiem Gonzalo Quirogi i chwilę później kontra ze środka Janusza Gałązki spowodowały, że goście nadal prowadzili jednym „oczkiem” (20:19). W końcówce partii mieliśmy coraz większe problemy ze skończeniem akcji. Wykorzystywał to przeciwnik, któremu udało się odskoczyć na dwa punkty. Atak Zbigniewa Bartmana w końcowe metry boiska dał jego drużynie piłkę setową (24:22), jednak bydgoszczanie, dzięki asowi serwisowemu Michała Filipa przedłużyli grę w premierowej odsłonie (24:24), którą ostatecznie wygrali po ustawieniu szczelnego bloku (26:24).

Już od początku drugiej odsłony rzeszowianie wypracowali sobie sporą przewagę (5:1) za sprawą efektywnych ataków oraz bloku. Skuteczną kiwką popisał się Zbigniew Bartman, co wywołało niezadowolenie u trenera Visły, Przemysława Michalczyka, który żywiołowo nie zgadzał się z decyzją sędziów. Szkoleniowiec gospodarzy otrzymał żółtą kartkę, czym główny arbiter zakończył dyskusję (2:6). Nasi zawodnicy mieli spore problemy z wykorzystaniem piłek posyłanych przez rzeszowian. Cały czas nie mogliśmy zbliżyć się do przeciwnika. Michał Masny podczas obrony został zatrzymany przez bandy reklamowe (5:9). Przy stanie 7:11 zagrywka Dawida Wocha w środek boiska kompletnie zaskoczyła podopiecznych Wojciecha Serafina, którzy nie potrafili utrzymać piłki w górze. Mimo usilnych prób bydgoszczan na zminimalizowanie strat, rzeszowianie losy seta mieli pod kontrolą i bez większego wysiłku udawało im się trzymać nas na czteropunktowym dystansie (17:13). Zaniepokojony niemocą swojej drużyny trener Visły poprosił o czas przy stanie 14:19. Bezpośrednio po wznowieniu gry Gonzalo Quiroga został zatrzymany na siatce, czym przyjezdni zapewnili sobie jeszcze wyższe prowadzenie (20:14). W decydującej fazie partii zapisaliśmy na swoim koncie kilka dobrych akcji za sprawą Janusza Gałązki (16:21), jednak niedługo później ten sam zawodnik zaserwował w siatkę i zakończył zmagania w secie drugim (18:25).

Na początku trzeciej partii zawodnicy grali cios za cios (2:3). Janusz Gałązka atakiem z przesuniętej krótkiej doprowadził do remisu (4:4). Dzięki kiwkom Gonzalo Ouirogi i Jakuba Peszko w szybkim tempie wyszliśmy na nieznaczne prowadzenie (7:5). Udało nam się przyjąć mocną zagrywkę Nicolasa Marechala, ale Dawid Woch nie poradził sobie z blokiem Bartłomieja Lemańskiego, co spowodowało, że z naszej przewagi nic nie zostało (7:7). Rzeszowianie poczuli wiatr w żaglach, uzyskali przewagę w secie i starali się to prowadzenie zwiększać (9:7). Zaniepokojony Przemysław Michalczyk poprosił o chwilę czasu dla swojej ekipy. Przyniosło to oczekiwane rezultaty, bowiem natychmiast po powrocie na parkiet Michał Filip zaskoczył przeciwnika kiwką, a Jakub Peszko popisał się punktową zagrywką (10:9). Przyjezdni kolejny raz  nie poradzili sobie z kontrą bydgoskiego przeciwnika, gdy ten posłał w ich stronę lekkiego plasa (13:11). Goście nie pozwolili nam dłużej zwiększać prowadzenia i w szybkim tempie doprowadzili do wyrównania (15:15). Gra ponownie toczyła się punkt za punkt i żadna z drużyn nie mogła wypracować znaczącego dystansu. Po stronie Rzeszowa bardzo dobrze w całym meczu spisywał się Bartłomiej Lemański, który zapisał na swoim koncie kolejny efektywny atak (19:18). W decydującą fazę partii drużyny weszły po zepsutej zagrywce Nicolasa Marechala i przy remisie (21:21). Mocna zagrywka Aleha Akhrema uniemożliwiła gospodarzom skuteczne przyjęcie, a co za tym idzie wyprowadzenie kontry (22:24). Zmagania w trzecim secie zakończył atakiem Grzegorz Kosok (25:22).

Od dobrej gry na siatce rozpoczęliśmy walkę w kolejnej odsłonie. Na lewym skrzydle skuteczny był Gonzalo Quiroga, a długą wymianę atakiem zakończył Michał Filip (3:1). Goście mieli coraz większe problemy, po autowej zagrywce Nicholasa Hoaga nadal prowadziliśmy dwoma punktami (6:4). Bydgoszczanie bardzo chcieli doprowadzić do piątej partii i byli na dobrej drodze do tego. Skuteczny blok naszych graczy, a następnie atak obok rzeszowskiej ściany w wykonaniu Michała Filipa i nasze prowadzenie rosło (10:5). W szeregi Rzeszowa wkradł się zastój. Zawodnicy popełniali coraz więcej błędów, dawali się zaskakiwać na siatce a podopieczni Przemysława Michalczyka bez skrupułów to wykorzystywali (15:10). Michał Filip, który w poniedziałkowy wieczór zaliczył bardzo udany debiut w bydgoskich barwach zdobył dla drużyny kolejny cenny punkt w defensywie (17:11). Podopieczni Wojciecha Serafina co jakiś czas zapisywali na swoim koncie skuteczną akcję, jednak było to za mało, aby dogonić rozpędzoną w tej partii Visłę, a w szczególności przewodzącego jej Michała Filipa (20:14). Przyjezdni dopisali jeszcze do swojej puli punktowej kilka „oczek”, ale kontra ze skrzydła Jakuba Peszko doprowadziła do przerwy przed ostatnim, decydującym etapem dzisiejszego spotkania (25:19).

Tie-break rozpoczął się po myśli przyjezdnych, ale po raz kolejny skuteczna gra Michała Filipa pokrzyżowała plany przeciwnika. Swoją cegiełkę punktowymi zagrywkami dołożył też Gonzalo Quiroga i na tablicy pojawił się remis (4:4).  Zapowiadało się, że w ostatnim secie tego spotkania nie zabraknie emocji. Gra nadal toczyła się punkt za punkt, gdy Jakub Peszko obił rzeszowski blok (6:6). Nicholas Hoag przełamał się w ataku (7:8), ale Dawid Woch natychmiast również popisał się skuteczną kontrą w ofensywie (9:7). Rzeszowianie nie mieli zamiaru odpuszczać i starali się deptać nam po piętach. Zadanie było utrudnione, tym razem przez Janusza Gałązkę, któremu udało się rozbić blok rywali (12:10). Ostatnie zdanie w pojedynku miał Jakub Peszko, który zaatakował po skosie z lewego skrzydła (15:12).

MVP: Michał Filip

BKS Visła Bydgoszcz – Asseco Resovia Rzeszów 3:2 (26,24, 18:25, 22:25, 25:19,15:12)

BKS Visła Bydgoszcz: Gałązka, Woch, Quiroga, Peszko, Masny, Filip, Szymura (libero)  oraz Bonisławski (libero), Gryc, Urbanowicz, Siwczyk, Gil

Asseco Resovia Rzeszów: Kosok, Lemański, Komenda, Bartman, Marechal, Hoag, Perry (libero) oraz Mariański (libero), Schulz, Shoji, Akhrem, Krulicki, Rosseaux, Buszek

 

Przygotowała: Agnieszka Piasecka

2020-02-04:238 Napisane przez: Monika Lisewska

Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z serwisu.

Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

rozumiem